Prawdziwe koty

W niedzielę kocięta skończyły 2 miesiące. Już wyglądają jak prawdziwe koty. Mają piękne uszy i długie ogony. Zara jeszcze je dokarmia, ale już bardzo dużo same jedzą (wołowinkę też). Arszenik waży już 1330 g a najmniejsza Aspiryna 1100 g, pozostała trójka po 1200 g. Jak były malutkie zawsze zasypiały razem, przytulone do siebie, teraz układają się w różnych miejscach każdy gdzie indziej. Robią się samodzielne.
Mordka Alibiego robi się coraz czarniejsza i wygląda naprawdę pięknie, bo futerko na tułowiu jest bardzo jaśniutkie. Zrobił się z niego straszny słodziak, patrzy mi w oczy i podnosi bródkę do drapania i tak zasypia na moich kolanach głośno mrucząc.
Aspirynka jest taka słodka, że każdy kto nas odwiedza od razu chce ją zabrać ze sobą do domu. Bardzo podoba mi się teoria, że jej biała łatka na pyszczku wzięła się od całowania. Ma już widoczną małą kryzę. Reaguje już na swoje imię. Ciągle ćwiczy równowagę, chodzi po wszystkich wąskich krawędziach np. telewizor, oparcie krzesła.
Axel jest bardzo ciekawski i inteligentny, potrafi otworzyć klapkę na balkon, jego ulubione zajęcie to wspinanie się i robienie fikołków na poręczy balkonu.
Absynt chodzi tak samo jak Zizou, to znaczy tak samo kręci pupą. Niezliczoną ilość razy potrafi wejść i zejść na drapak pod sam sufit. Jest silny i zwinny.
Arszenik oczywiście już potrafi schodzić z drapaka, ale jeszcze za każdym razem miauczy jakby mówił: uwaga, będę schodził. Poza tym jest bardzo towarzyski, zawsze się przygląda jak sprzątam kuwetę czy myję podłogę.


pokaż schowaj 1 komentarz

Aga - Alibi wygląda jakby wsadzał nos w nie swoje sprawy!

Pola obowiązkowe *

*

*

Wystąpił błąd. Proszę spróbuj ponownie.