MALEŃKIE BESTIE

Trzy maleńkie bestyjki śpią pod moim łóżkiem. 21 września późnym wieczorem Zara urodziła prawdopodobnie jedną koteczkę i dwa kocurki.

Jeszcze maleńka, ale to bestia

brak komentarzy

JAK USZCZĘŚLIWIĆ KOTA?

Kot to nie jest zwykłe zwierzę i postępowanie z nim w niczym nie przypomina postępowania z innymi zwierzętami. Pełna miska to dużo za mało, żeby zaskarbić jego miłość. Ostatnio czytałam dość zatrważający kryminał, z którego wyłuskałam takie zdanie: “Szczęście musi mieć miejsce, by rozgościć się w naszym życiu. Trzeba zapewnić mu przestrzeń. Jak rozpieszczonemu kotu, który słyszy wołanie, rozumie je, ale by podejść bliżej, musi sam chcieć”. Cytat pochodzi z książki “Okularnik” Katarzyny Bondy i właśnie to zdanie zainspirowało mnie do napisania tego posta czyli dzisiaj o tym co zrobić, żeby kot chciał z nami mieszkać.

Pieszczoty. Mam nadzieję, że nawet gdyby drzwi były otwarte, Zizou by od nas nie uciekł.

Renate Jones w książce “Koty” pisze, że terytorium kota musi spełniać warunki pięciogwiazdkowego hotelu.

Pytanie: Dlaczego to jest takie ważne, żeby kot był szczęśliwy?

Pod każdym z pięciu punktów poniżej, powinnam napisać taką odpowiedź: Kot to bardzo delikatne i wrażliwe zwierzę i tyko kiedy jest szczęśliwy ma szansę być zdrowy. Zabierając mu jego naturalne środowisko przez zamykanie go w domu musimy się trochę postarać.

WYGODNE LEGOWISKA

Proszę się nie zniechęcać tym, że kot nie śpi w kupionym dla niego legowisku. Po prostu jedno legowisko nie wystarczy. To tak jak z drapakami. Legowiska muszą byś na parapecie, gdzieś wysoko pod sufitem, w koszyku w zacisznym miejscu…..albo nasłonecznionym… Kot musi mieć wybór. W domach gdzie jest więcej kotów jest bardzo ważne, żeby koty nie rywalizowały ze sobą o jakieś miejsce. Musi być sprawiedliwie. To znaczy, że jeżeli dwa koty lubią spać pod łóżkiem to muszą być tam dwa legowiska itp…

Koty uwielbiają miejsca na parapecie, bo to znakomici obserwatorzy.

Zizou lubi spać na wełnianych kocykach. Tak się przypadkiem składa, że ja lubię robić na drutach takie kocyki, więc oboje jesteśmy szczęśliwi.

DRAPAKI

Jakikolwiek drapak kupicie lub zrobicie samodzielnie wasz kot będzie szczęśliwy. Gdybym miała cokolwiek doradzić to tylko to, żeby był jak najwyższy. Również to, żeby było więcej drapaków: wysoki, mata na podłodze, niski np. z piłeczkami… O drapakach napisałam 3 posty:  http://www.dzikabestia.pl/co-zrobic-zeby-kot-nie-niszczyl-mebli-czesc-1-drapaki/http://www.dzikabestia.pl/co-zrobic-zeby-kot-nie-niszczyl-mebli-czesc-3-jeszcze-o-drapaniu/ http://www.dzikabestia.pl/nowy-drapak/

Zachwycił mnie ten bardzo pomysłowy drapak wykonany niewielkim kosztem. Zdjęcie pochodzi z bloga:

http://yellowsuitcasestudios.com/2011/09/20/diy-shelves-for-happy-active-kittens/ Zachęcam, żeby kliknąć w link i zobaczyć jak powstawał.

Zapraszam też do obserwowania mojej tablicy na Pintereście, gdzie przypinam ciekawe pomysły dotyczące życia z kotami https://pl.pinterest.com/ewasczyska/outdoor-cat-enclosure/

WARTOŚCIOWY POKARM

Najwartościowszym pokarmem dla kota jest po prostu mięso, ale nie chcę pisać czym karmić kota, bo teorie na ten temat ustawicznie się zmieniają. Parę lat temu weterynarze mówili, że sucha karma jest najlepsza, bo jest najlepiej zbilansowana i dba o kocie uzębienie. Teraz uważa się, że mokra karma jest odpowiedniejsza. Oczywiście musi to być karma, która ma w składzie minimum 60% mięsa- trzeba czytać etykietki. Jeżeli ktoś jeszcze nie słyszał o diecie BARF to też zachęcam do poczytania na ten temat. Wybór odpowiedniego pokarmu zostawiam rozsądkowi każdego z posiadaczy kota. Zresztą w przypadku ludzkiej diety jest bardzo podobnie, też mamy trudny wybór – jest tyle różnych koncepcji, że można zwariować.

POSPRZĄTANA KUWETA

Kuweta i wszystko co się z nią wiąże ma bardzo duże znaczenie. Ważne jest, żeby była odpowiednio duża, stała w ustronnym miejscu i żeby była regularnie sprzątana. Kot nie może stresować się wchodząc do kuwety, bo może to spowodować powstawanie kamieni moczowych. http://www.dzikabestia.pl/kamienie-moczowe-u-kota-czy-mozna-zapobiec/

Mam nadzieję, że drapak na filmie zainspiruje kogoś do podjęcia próby uszczęśliwienia swojego kota. Filmik dostałam od Pana Adriana – właściciela Demolki i Jatki (obie występują w filmie). Pan Adrian bardzo fajnie wykorzystał miejsce przy schodach. Taki drapak służy do zabawy, do drapania i powiększa powierzchnię użytkową kociego terytorium.

ZABAWA I PIESZCZOTY

Dla kota zabawa to przede wszystkim polowanie. Wśród zabawek, które kupujemy dla kota nie może zbraknąć piórek i myszy na sznurku czyli tzw. wędek. Oczywiście nie wystarczy kupić zabawkę, trzeba jeszcze znaleźć czas dla pupila.

Szczęśliwy kot to zdrowy kot.

Save

pokaż schowaj 2 komentarzy

Adrian Dzień dobry. To może napiszę co nieco o moim drapaku dla kotów. Do zbudowania wysokiego drapaka zbierałem się dość długo i co chwilę zmieniała mi się koncepcja w głowie. Może zwlekałem dlatego bo bałem się, że Demolka jest taka duża i nie będzie miała siły się wdrapać. Motywacja wróciła kiedy postanowiliśmy powiększyć rodzinkę o nowego kotka. Taki wysoki drapak wydawał się idealny dla młodego lekkiego kotka. Do zbudowania posłużyła papierowa tuba po wykładzinie, ok 60m sznura sizalowego 8mm, kawałek drewna do wzmocnienia połączenia tuby z półką no i sama półka obita starą pluszową poszewką na poduszkę. Reszta to odrobina zdolności do majsterkowania no i narzędzia jak wkrętarka, wyrzynarka,nożyk i pistolet do klejenia na gorąco. Zbudowanie całości zajęło mi ok 2-3 godzin i świetnie się przy tym bawiłem. Drapak stoi prawie w centrum życia domowego więc jest idealnym miejscem dla kota, który lubi przebywać wśród ludzi i obserwować swoje terytorium. Konstrukcja oraz miejsce przymocowania pozwalają kotu z jednej strony się w drapać a z drugiej bezpiecznie zeskoczyć na schody z mniejszej wysokości. Teraz świetnie się na nim bawi zarówno Jatka jak i Demolka. Polecam spróbować każdemu 🙂

dzika bestia Mam nadzieję, że za chwilę będę mogła wstawić więcej zdjęć samodzielnie zrobionych drapaków. 😊

ZUKA I JEJ CÓRKI

Jatka i Halka to siostry. Obie ślicznie wyglądają.

Nic dziwnego. Mają śliczną mamę.

Zuka ciągle dużo czasu spędza z Jatką, ciągle ma czas żeby pielęgnować jej futerko i bawić się z nią. Czasami kocia mama przepędza samodzielną już koteczkę, żeby znalazła sobie swoje własne terytorium, ale Zuka jest ciągle bardzo opiekuńcza i cierpliwa. Jatka większość czasu spędza teraz ze swoją starszą siostrą Halką, ale ciągle bardzo szuka kontaktu z mamą i uwielbia się do niej przytulać. Widać, że Zukę i jej obie córki łączą silne więzy. Więzy krwi.

Jatka ma teraz 3 miesiące

Ma oznaczenia niebieskie pręgowane z białym a 09 21 33

Jest bardzo rezolutną koteczką. Uwielbia polować.

Większość czasu bawi się z Halką, ale pory zabawy z człowiekiem są ściśle przestrzegane

Jest wtedy bardzo szczęśliwa.

Halka ma teraz 9 miesięcy. Ma piękne wielkie oczy. Jak jej mama.

Niektórzy polują i szaleją po całym domu, a niektórzy są zmęczeni. Goma znalazła sobie spokojne miejsce na drzemkę. Nie przeszkadzać!!!

Jatka

Jatka

Jatka

Jatka

Jatka

Halka i Jatka

Jatka

Mama Zuka

Zuka

Mama. Ma oznaczenia szylkretowe niebiesko-kremowe pręgowane, bikolor. g 03 21 33

Jatka

Halka ma oznaczenia szylkretowe niebiesko-kremowe pręgowane, bikolor g 03 21 33

Halka. Po wyczesaniu dziecięcego futra już się nie kołtuni.

Jatka

Halka ma już 9 miesięcy, ale jest jeszcze ciągle bardzo drobna. Najbardziej okazały jest ogon.

P.S. Joker już się zaprzyjaźnił z Gburkiem i wszystko u niego dobrze. Radzi sobie w nowej rodzinie.

pokaż schowaj 4 komentarzy

Dominika Pani Ewo a co tam u Dzikich Bestii?
Razem z Ilu nie możemy się doczekać nowego postu. ;)
Pozdrawiamy.

Eliza Odwiedziłam stronkę, żeby zapytać o to samo! Pomyślałam sobie, że pewnie przeoczyłam jakiś wpis, a u tu cisza. Poprosimy o wieści i jak zawsze cudowne zdjęcia. Pozdrawiam serdecznie!

dzika bestia Bardzo miło słyszeć, że ktoś się nie może doczekać posta. Pozdrawiam serdecznie Ilu i Panią Dominikę i Panią Elizę. Mam w przygotowaniu aż 3 posty, ale żadnego nie mogę skończyć. A to zdjęcia mi się nie podobają, a to nie podoba mi się co napisałam. Obiecuję się poprawić i w weekend wstawię posta.
A w hodowli najważniejsza informacja to, że już przygotowujemy się do narodzin miotu “K”. Zara powinna rodzić dokładnie za tydzień czyli w przyszły czwartek 22 września.

Ewa witam ,Pani Dominiko dzięki za parę słówek.Teraz nie wiem czy chodzi o Dzikie Bestie ze scrabbli czy o moje koty? Jeśli o moje dwa koty to jest OK. Mam niesamowite zdjęcia, b. ciekawe.Obejrzyjcie http://www.top13.net/cat-and-dragon-unlikely-friends/?utm_source=obc&utm_medium=Facebook&utm_campaign=cats
Pozdrawiam Dominikę,Ilu i Dzikie Bestie.

MINĘŁO 12 TYGODNI

Minęło już 12 tygodni, a to oznacza, że kociaki są już gotowe na nowe życie w nowych domach.

Joker już pojechał do Gburka i do swoich nowych ludzi. Dla mnie to trochę smutne, bo był strasznie słodkim kociakiem, ale on za parę dni już nie będzie pamiętał ani mnie, ani siostry, ani nawet swojej mamy i całym światem będzie nowa rodzina. Małe kotki bardzo szybko przyzwyczajają się do każdego, kto otoczy je czułością i opieką, kto będzie karmił i bawił się z nimi. Jestem pewna, że w nowym domu tak właśnie będzie, bo pojechał do Gburka, który pomimo, że był na początku bardzo nieśmiały, wspaniale zaadaptował się do życia w nowej rodzinie, myślę, że głównie właśnie dzięki jego kochającym ludziom. A ja jak dostaję urocze zdjęcia szczęśliwego kota też jestem szczęśliwa.

Jatka zostaje z nami jeszcze miesiąc, bo jedzie do Londynu, więc musi zostać zaszczepiona na wściekliznę, a to trochę trwa. Czyli będziemy się nią cieszyć i wstawiać jej zdjęcia na bloga jeszcze całkiem długo. Dobrze, że Halka lubi się jeszcze bawić więc mała Jatka nie będzie się nudziła.

Joker i Jatka na werandzie, na zewnątrz piękna zieleń ogrodu. Jak w kinie. Pierwsze miejsca.

Jatka jak ładnie na mnie patrzy

Joker też.

Joker ma piękny intensywny kolor oczu

Prawdziwe kocie życie. Zuka i Goma. Mały reset.

Jatka

Jatka

brak komentarzy

MIAUCZENIE SPOSOBEM NA WZAJEMNĄ TRESURĘ?

W książce “Zrozumieć kota” Johna Bradshaw przeczytałam, że dziko żyjące koty są raczej dość ciche i nie porozumiewają się ze sobą za pomocą miauczenia. Oczywiście potrafią miauczeć, ale robią to sporadycznie. Miauczenie zarezerwowane jest dla człowieka, bo koty dość szybko odkryły, że jest to dobry sposób na przekazanie mu swoich potrzeb typu: jestem głodny lub otwórz drzwi i mnie wpuść. Miauczenie nie jest językiem uniwersalnym, ale charakterystycznym dla określonego kota i jego człowieka. To znaczy, że “każdy kot wypracowuje sobie wraz z właścicielem wspólny “język”, zrozumiały dla nich obu, a niekoniecznie dla innych kotów i innych ludzi”

Małe kociaki jeszcze nie odkryły, że można mną manipulować za pomocą miauczenia. Na razie grzecznie czekają aż im dam jedzenie, ale z pewnością szybko się tego nauczą w nowych domach, kiedy właściciele nie będą tak domyślni jak ja. Ciekawe czy kociaki z miotu I już to potrafią…

Do tej pory często miałam wątpliwości czy nie robię z siebie wariatki pomrukując do swoich kotów (oczywiście w odpowiedzi na ich pomrukiwania), że pewnie one i tak tego nie rozumieją, bo koci język nie jest taki prosty. A tu się okazuje, że pomrukując i pomiaukując stworzyliśmy sobie własny język. Dla mnie to dobra wiadomość.

Angielskie koty mówią: mew, indyjskie: myau, chińskie: mio, arabskie naoua, egipskie: mau. Oczywiście chodzi o fonetyczny zapis tego dźwięku.

P.S. Goma najczęściej mówi do mnie: “Pogłaszcz mnie. Teraz pogłaszcz” albo: “Natychmiast zostaw to co robisz i popatrz na mnie”, Zarcia: “Najwyższa pora na smakołyk”, Zuka narzeka: “No ile można otwierać puszkę?”.

P.S.2 Autor napisał tak: “w przeciwieństwie do formalnej tresury psów kot i jego właściciel tresują się nawzajem”. A ja się tylko tak zastanawiam na marginesie, bardzo nieśmiało: Gdzie tu mowa o wzajemnej tresurze? Wydaje mi się, że jest to proces całkowicie jednostronny. Nie uważacie?

pokaż schowaj 8 komentarzy

Karolina Io zdecydowanie potrafi :) ustawił mnie sobie jak chciał. Jest miou czyli “dlaczego tak długo kroisz to mieso”, miou “otwórz szafe”, miou “chce na balkon”, miou “dlaczego zamknelas się w łazience!!” Albo po prostu miou “dzień dobry, pomiziaj mnie pod broda” :) A ja mrucze razem z Nim :)

dzika bestia Dzięki za wieści od Io. 😊 Słodkie wieści.

Magda A ja mam wrażenie że moje koty ze sobą gadają pomrukując.A do mnie to miauczą różnym nasileniem tonu- jak przychodzę wieczorem z pracy to Gomiśka tak głośno miauczy jakby mówiła – no ile można pracować!!!( następczyni męża :-)) I jeszcze głośniej miauczy i muszę ją wtedy wziąć na ręce i miauczy jeszcze trochę i tak się miziamy z minutkę.A jak chce coś – np jedzenie to miauczy takim cienkim piskliwym głosikiem typu przepraszam…Miau może ktoś mi otworzy ta siatkę i będę mogła wyjść do ogrodu?
Pozdrawiamy wszystkie Dzikobestiowe miauczki !!!

Dominika Ilu opanował różne tony miauczenia do perfekcji. W samochodzie jest MioU – zwolnijcie trochę (taki osobisty fotoradar). Jak wracamy po pracy i chwilowo zajmujemy się czymś innym to jest MioUUUUUUUU (baaardzo głośne, w sumie to najgłośniejsze ze wszystkich) – heloł, zajmijcie się mną, ja jestem stęskniony. Jest też specyficznie ,,miOUUUknięcie” na ulubiony przysmak, czy też subtelna informacja dla nas, że jest nowa niespodzianka do posprzątania w kuwecie. No i oczywiście najczęstsze mioUU jak Ilu widzi na horyzoncie, coś człowiekopodobnego zbliżającego się do lodówki, bo już wie, że w lodówce same dobrocie. No i jest ostatni rodzaj rozróżnianego mioU kiedy przez przypadek zamkniemy drzwi do któregoś z pokojów gdzie kotek chce wejść.

A co do języka człowiek-kot.
Ilu i nasz język rozumie, jak mówimy ,,nie wolno” to schyla główkę (tak jakby przepraszając). Na swoje imię reaguje z prędkością światła (zwłaszcza rano, jak głodny, dosłownie jak maratończyk).
Na komendę ,,łapa” też zdaje się reagować.
Generalnie to bardzo często mamy wrażenie, że on doskonale nas rozumie.

Pozdrawiamy wszystkie Dzikie Bestie i Właścicieli.
Dominika z Konradem

dzika bestia dobrze wiedzieć, że nie tylko ja rozmawiam ze swoimi kotami 😊 pozdrawiamy

Ewa Słodziaki :)

Ania Ja też jestem osobą rozmawiającą z kotami i tym, który z nami mieszka i tymi, które od czasu do czasu wpadają do ogrodu, a czasami jestem też świadkiem kocich rozmów… Wczoraj mój Neo spotkał po drugiej stronie ogrodzenia czarną kicię. Kicia dużo mniejsza strasznie głośno na jego widok mówiła joooołłuuuuuu, na co Neo ciszej Miołuu. I tak sobie rozmawiały… wyglądało to na kocie narzekanie. Do łapoczynów nie dochodziło, więc pozwoliłam kotom sobie pogadać.. Może będzie kiedyś z tego jakaś przjaźń… Poza tym Neo mnie zadziwia rozumieniem ludzkiego i ilością różnych intonacji Miau, Au, A, Uuuuu. Potrafi nawet zamiauczeć ze znakiem zapytania, typu co się dzeje?, kto przyszedł? Adekwatnie do sytuacji…Pozdrawiam wszystkich zakoconych..

Ewa U mnie najgłośniejsza jest Tessi, która sadowi się na półpiętrze i zaczyna koncert jeśli za długo zamarudzimy na dole; Livia zwykle daje głos kiedy zaczynam krzątać się w kuchni – potrafi nawet wymiauczeć “ma-ma” czym perfekcyjnie mnie rozczula; tylko Iriska pomiaukuje cichutko i z godnością jak na kocią damę przystało. Ogólnie są 2 rodzaje miauków: jeść (i to natychmiast) i głaskać (teraz, zaraz i tu gdzie właśnie padł kot, bo u nas koty ścielą się gęsto ;)). Nie pomiaukuję ani nie mruczę do moich “dziewczyn” tylko odpowiadam im po ludzku, a one mi po kociemu – ot taka kocio-ludzka rozmowa :D.