MINĘŁO 12 TYGODNI

Minęło już 12 tygodni, a to oznacza, że kociaki są już gotowe na nowe życie w nowych domach.

Joker już pojechał do Gburka i do swoich nowych ludzi. Dla mnie to trochę smutne, bo był strasznie słodkim kociakiem, ale on za parę dni już nie będzie pamiętał ani mnie, ani siostry, ani nawet swojej mamy i całym światem będzie nowa rodzina. Małe kotki bardzo szybko przyzwyczajają się do każdego, kto otoczy je czułością i opieką, kto będzie karmił i bawił się z nimi. Jestem pewna, że w nowym domu tak właśnie będzie, bo pojechał do Gburka, który pomimo, że był na początku bardzo nieśmiały, wspaniale zaadaptował się do życia w nowej rodzinie, myślę, że głównie właśnie dzięki jego kochającym ludziom. A ja jak dostaję urocze zdjęcia szczęśliwego kota też jestem szczęśliwa.

Jatka zostaje z nami jeszcze miesiąc, bo jedzie do Londynu, więc musi zostać zaszczepiona na wściekliznę, a to trochę trwa. Czyli będziemy się nią cieszyć i wstawiać jej zdjęcia na bloga jeszcze całkiem długo. Dobrze, że Halka lubi się jeszcze bawić więc mała Jatka nie będzie się nudziła.

Joker i Jatka na werandzie, na zewnątrz piękna zieleń ogrodu. Jak w kinie. Pierwsze miejsca.

Jatka jak ładnie na mnie patrzy

Joker też.

Joker ma piękny intensywny kolor oczu

Prawdziwe kocie życie. Zuka i Goma. Mały reset.

Jatka

Jatka

brak komentarzy

MIAUCZENIE SPOSOBEM NA WZAJEMNĄ TRESURĘ?

W książce “Zrozumieć kota” Johna Bradshaw przeczytałam, że dziko żyjące koty są raczej dość ciche i nie porozumiewają się ze sobą za pomocą miauczenia. Oczywiście potrafią miauczeć, ale robią to sporadycznie. Miauczenie zarezerwowane jest dla człowieka, bo koty dość szybko odkryły, że jest to dobry sposób na przekazanie mu swoich potrzeb typu: jestem głodny lub otwórz drzwi i mnie wpuść. Miauczenie nie jest językiem uniwersalnym, ale charakterystycznym dla określonego kota i jego człowieka. To znaczy, że “każdy kot wypracowuje sobie wraz z właścicielem wspólny “język”, zrozumiały dla nich obu, a niekoniecznie dla innych kotów i innych ludzi”

Małe kociaki jeszcze nie odkryły, że można mną manipulować za pomocą miauczenia. Na razie grzecznie czekają aż im dam jedzenie, ale z pewnością szybko się tego nauczą w nowych domach, kiedy właściciele nie będą tak domyślni jak ja. Ciekawe czy kociaki z miotu I już to potrafią…

Do tej pory często miałam wątpliwości czy nie robię z siebie wariatki pomrukując do swoich kotów (oczywiście w odpowiedzi na ich pomrukiwania), że pewnie one i tak tego nie rozumieją, bo koci język nie jest taki prosty. A tu się okazuje, że pomrukując i pomiaukując stworzyliśmy sobie własny język. Dla mnie to dobra wiadomość.

Angielskie koty mówią: mew, indyjskie: myau, chińskie: mio, arabskie naoua, egipskie: mau. Oczywiście chodzi o fonetyczny zapis tego dźwięku.

P.S. Goma najczęściej mówi do mnie: “Pogłaszcz mnie. Teraz pogłaszcz” albo: “Natychmiast zostaw to co robisz i popatrz na mnie”, Zarcia: “Najwyższa pora na smakołyk”, Zuka narzeka: “No ile można otwierać puszkę?”.

P.S.2 Autor napisał tak: “w przeciwieństwie do formalnej tresury psów kot i jego właściciel tresują się nawzajem”. A ja się tylko tak zastanawiam na marginesie, bardzo nieśmiało: Gdzie tu mowa o wzajemnej tresurze? Wydaje mi się, że jest to proces całkowicie jednostronny. Nie uważacie?

pokaż schowaj 8 komentarzy

Karolina Io zdecydowanie potrafi :) ustawił mnie sobie jak chciał. Jest miou czyli “dlaczego tak długo kroisz to mieso”, miou “otwórz szafe”, miou “chce na balkon”, miou “dlaczego zamknelas się w łazience!!” Albo po prostu miou “dzień dobry, pomiziaj mnie pod broda” :) A ja mrucze razem z Nim :)

dzika bestia Dzięki za wieści od Io. 😊 Słodkie wieści.

Magda A ja mam wrażenie że moje koty ze sobą gadają pomrukując.A do mnie to miauczą różnym nasileniem tonu- jak przychodzę wieczorem z pracy to Gomiśka tak głośno miauczy jakby mówiła – no ile można pracować!!!( następczyni męża :-)) I jeszcze głośniej miauczy i muszę ją wtedy wziąć na ręce i miauczy jeszcze trochę i tak się miziamy z minutkę.A jak chce coś – np jedzenie to miauczy takim cienkim piskliwym głosikiem typu przepraszam…Miau może ktoś mi otworzy ta siatkę i będę mogła wyjść do ogrodu?
Pozdrawiamy wszystkie Dzikobestiowe miauczki !!!

Dominika Ilu opanował różne tony miauczenia do perfekcji. W samochodzie jest MioU – zwolnijcie trochę (taki osobisty fotoradar). Jak wracamy po pracy i chwilowo zajmujemy się czymś innym to jest MioUUUUUUUU (baaardzo głośne, w sumie to najgłośniejsze ze wszystkich) – heloł, zajmijcie się mną, ja jestem stęskniony. Jest też specyficznie ,,miOUUUknięcie” na ulubiony przysmak, czy też subtelna informacja dla nas, że jest nowa niespodzianka do posprzątania w kuwecie. No i oczywiście najczęstsze mioUU jak Ilu widzi na horyzoncie, coś człowiekopodobnego zbliżającego się do lodówki, bo już wie, że w lodówce same dobrocie. No i jest ostatni rodzaj rozróżnianego mioU kiedy przez przypadek zamkniemy drzwi do któregoś z pokojów gdzie kotek chce wejść.

A co do języka człowiek-kot.
Ilu i nasz język rozumie, jak mówimy ,,nie wolno” to schyla główkę (tak jakby przepraszając). Na swoje imię reaguje z prędkością światła (zwłaszcza rano, jak głodny, dosłownie jak maratończyk).
Na komendę ,,łapa” też zdaje się reagować.
Generalnie to bardzo często mamy wrażenie, że on doskonale nas rozumie.

Pozdrawiamy wszystkie Dzikie Bestie i Właścicieli.
Dominika z Konradem

dzika bestia dobrze wiedzieć, że nie tylko ja rozmawiam ze swoimi kotami 😊 pozdrawiamy

Ewa Słodziaki :)

Ania Ja też jestem osobą rozmawiającą z kotami i tym, który z nami mieszka i tymi, które od czasu do czasu wpadają do ogrodu, a czasami jestem też świadkiem kocich rozmów… Wczoraj mój Neo spotkał po drugiej stronie ogrodzenia czarną kicię. Kicia dużo mniejsza strasznie głośno na jego widok mówiła joooołłuuuuuu, na co Neo ciszej Miołuu. I tak sobie rozmawiały… wyglądało to na kocie narzekanie. Do łapoczynów nie dochodziło, więc pozwoliłam kotom sobie pogadać.. Może będzie kiedyś z tego jakaś przjaźń… Poza tym Neo mnie zadziwia rozumieniem ludzkiego i ilością różnych intonacji Miau, Au, A, Uuuuu. Potrafi nawet zamiauczeć ze znakiem zapytania, typu co się dzeje?, kto przyszedł? Adekwatnie do sytuacji…Pozdrawiam wszystkich zakoconych..

Ewa U mnie najgłośniejsza jest Tessi, która sadowi się na półpiętrze i zaczyna koncert jeśli za długo zamarudzimy na dole; Livia zwykle daje głos kiedy zaczynam krzątać się w kuchni – potrafi nawet wymiauczeć “ma-ma” czym perfekcyjnie mnie rozczula; tylko Iriska pomiaukuje cichutko i z godnością jak na kocią damę przystało. Ogólnie są 2 rodzaje miauków: jeść (i to natychmiast) i głaskać (teraz, zaraz i tu gdzie właśnie padł kot, bo u nas koty ścielą się gęsto ;)). Nie pomiaukuję ani nie mruczę do moich “dziewczyn” tylko odpowiadam im po ludzku, a one mi po kociemu – ot taka kocio-ludzka rozmowa :D.

NIEROZŁĄCZNI

Jatka i Joker wszystko robią razem. Bardzo lubią swoje towarzystwo, tulą się ciągle do siebie, bawią się zawsze razem, chodzą razem po całym domu…  Ale wcale nie są do siebie podobni i to nie tylko z wyglądu. Jatka jest dużo bardziej zaradna, potrafi sobie sama ze wszystkim poradzić. Nie wzywa całego domu na pomoc jak chce zejść z drapaka, sama wie jak to zrobić. Joker lamentuje najgłośniej jak tylko potrafi. Wszyscy muszą biec na pomoc.

Jatka ma oznaczenia niebieskie pręgowane, a Joker kremowe pręgowane. Oznaczenia kremowe są najjaśniejsze spośród możliwych oznaczeń u Nevek.

pokaż schowaj 2 komentarzy

Basia, Adrian i Demolka …jeszcze miesiąc :) Demolka nie może już się doczekać. Wczoraj jakiś kot zaglądał do nas przez okno i Demolka była strasznie zainteresowana nawiązaniem znajomości ale niestety nie mogłem jej już wypuścić bo było ciemno i pewnie w pogoni za obcym kotem poszybowałaby nad płotem i tyle bym ją widział :/ Ale zaraz będzie miała siostrzyczke do towarzystwa ;)

dzika bestia Mam nadzieję, że Demolka, która jest bardzo przyjacielska szybko polubi młodszą siostrę. Jatka jest wesoła i bardzo kontaktowa i uwielbia się bawić.

DUŻA RODZINA

Dwa kociaki i mama to może nie jest zbyt duża rodzina, ale od paru dni do tej niewielkiej rodziny dołączyła Zarcia, która bardzo aktywnie zaczęła pomagać w opiece nad kociakami.

Jatka

Jatka

Jatka

Jatka

Jatka

Joker

Joker

Joker

Joker

Joker

Jatka i Joker

Joker

Joker

Joker

Joker

Nosek Jatki jednak jest łaciaty. Tutaj widać biały trójkąt na nosie.

Jatka

 

Proszę jaka piękna rodzinka

Zara myje Jokera

Joker nie ma nic przeciwko temu

brak komentarzy

TUPANIE O 4 RANO, CZY KTOŚ TO ZNA?

Przez 2 tygodnie z kociakami na poddaszu mieszkała moja córka Agnieszka, która teraz musi przemierzyć pół świata, żeby przyjechać do domu. Aga ma takie szczęście, że jak przyjeżdża to akurat są kociaki, które od 4 rano robią rozróbę tam gdzie ona śpi. Ostatnio nawet się zastanawiałam kiedy jest ten moment, że koty zaczynają chodzić cicho. Nasz cudownie wielki Zizou pomimo swojej wagi porusza się bezgłośnie, lekko tanecznym krokiem z wdziękiem baletnicy. Dosłownie jakby się unosił nad podłogą. Kociaki, chociaż ważą niecały kilogram, tupią jakby biegło stado koni. Przewracają też wszystko co mają na drodze i uwielbiają hałasować piłeczkami z dzwoneczkami. Kończą około 6 rano.

Aga już odjechała, ale podczas swojego pobytu zrobiła trochę zdjęć kociakom, które dzisiaj wstawiam. Kociaki na zdjęciach mają 6 tygodni.P.S. Po wyjeździe Agi, kociaki najwyraźniej nie chciały być same na poddaszu, bo dzisiaj rano przeniosły się do mojego łóżka. Miałam bardzo miłą pobudkę. Okazało się, że całkiem spokojnie potrafią zejść ze schodów (pomimo zastawiania ich skrzynkami) i wdrapać się do mojego łóżka.

pokaż schowaj 5 komentarzy

Aga Tak jakby miały kopyta, albo raciczki.

Ewa Moje “dziewczyny” to koty w kapciach, bo mają na łapkach tyle futra, że ledwo widać poduszeczki, ale tupią na schodach jak stado koni. A jak jeszcze mają założone obróżki z dzwoneczkami to już w ogóle jest impreza :D.

Dominika Zuka się pięknie wybarwiła, wcześniej te barwy niebieskie nie były tak widoczne, teraz to dopiero wygląda wyjątkowo, pomijąjąc fakt, że pozuje jak zawodowa kocia modelka. Btw proponowałabym zgłosić zdjęcia do kociego miesięcznika typu kocie sprawy, bo robią wrażenie, zwłaszcza zdjęcie Zuki na pierwszym planie, z zaczepiającymi się kociakami w tle <3
Ps czekam na kalendarz 2017 z tymi wszystkimi cudownymi zdjęciami z tego roku !

dzika bestia Zuka leżała spokojnie, ale była lekko zaniepokojona tą sesją i była bardzo skoncentrowana, żeby mieć oba kociaki cały czas na oku.
Też się nie mogę doczekać kolejnego kalendarza i już wybieram zdjęcia i chyba będą musiały być ze 3 warianty kalendarza, bo tyle ładnych zdjęć.

Ewa Cudne kociaki i jak zwykle piękne zdjęcia :)