ZARA CIĄGLE NA NIC NIE POZWALA

Zara zrobiła pierwszą przeprowadzkę. Kociaki mają teraz apartament pod łóżkiem. Są bardzo ciekawskie i czasami wychodzą ze skrzyni na pościel, żeby zwiedzić nowe terytorium wokół, ale Zara nie wytrzymuje tego za długo. Zawsze po pewnym czasie zabiera je z powrotem do skrzyni. Ciągle strasznie pilnuje maluchów i nie lubi jak inne koty chcą wejść do sypialni.

Emisja jest coraz ładniejsza.

Eter to pierwszy kotek w naszej hodowli z oznaczeniami niebieskimi a 33 (bez pręgowania)

Eter

P.S. Kociaki już potrafią chodzić. Jeszcze im się trochę trzęsą nóżki, ale chodzą i nawet biegają.

pokaż schowaj 2 komentarzy

Paula - Ahh ale wspaniałe kociaki! Już E? Ten czas leci jeszcze szybciej niż myślałam. Śliczne maleństwa :)

Iwona - To już jutro, pierwsze spotkanie. Nie mogę się doczekać.

2 TYGODNIE TO STRASZNIE MAŁO

Kociaczki są już ponad 3 razy większe niż w dniu urodzenia, Eter waży 363 gramy, a Emisja 335. Zara nie pozwala innym kotom wchodzić do pokoju, ale dzięki temu nie przenosi kociaków. Są cały czas w moim łóżku. Nie wychodzą jeszcze z budki. Właściwie to nie umieją jeszcze za bardzo chodzić, ale zawsze się ożywiają jak do nich zaglądam i je głaszczę. Tylko jak wyciągam je z budki to robią straszny wrzask i Zara zabiera je do siebie. Czyli mi też Zara czegoś nie pozwala-  wyciągać kociaków. Wstępnie kolor obu kociąt to a 21 33 (z oznaczeniami niebieskimi pręgowanymi). Kocurka poznajemy po tym, że jest większy i kolor uszu i noska ma ciemniejszy niż koteczka. Możliwe, że on jest a 33.

Eter

Emisja

Eter

Emisja

Co do kocich gadżetów to bardzo sprawdza się poidełko Catit. Zara w pierwszych dniach po porodzie wychodziła z gniazda tylko na bardzo króciutkie momenty, żeby coś zjeść i napić się. Miseczki z jedzeniem i z wodą są teraz przyniesione do mojej sypialni, żeby miała blisko. Jednak czasami widzę jak biegnie piętro niżej do kuchni gdzie stoi nowe poidełko i właśnie z niego pije wodę. Zanim je kupiłam czytałam komentarze użytkowników i prawie wszystko się sprawdziło, tylko, że według mnie nie jest ciche. Wydaje dźwięk podobny do lodówki tylko głośniejszy. Przyzwyczaiłam się do tego odgłosu dopiero po miesiącu, ale nie wchodzi w grę, żeby stało w sypialni.

pokaż schowaj 2 komentarzy

Iwona - Cudne są te maleństwa. Gratuluję kolejnego
pięknego miotu. Pozdrawiam

Kasia - Cudowne!

MAŁE TERMOFORKI

Termofor to jest taki gumowy worek, zwykle w mięciutkim pokrowcu, wypełniony gorącą wodą.

Kociaki wyglądają dokładnie tak samo. Mają mięciutkie futerko, są cieplutkie, a brzuszki są olbrzymie, całe napompowane mleczkiem. Nie wydają żadnych odgłosów, cały czas ssają mleko i śpią. Tylko jak mama wraca do gniazda strasznie piszczą, bo Zara zanim się ułoży to zawsze któregoś nadepnie albo przygniecie.

Koteczka ma na imię Emisja, a kocurek Eter. Oto one w wieku 9 dni. Emisja właśnie dzisiaj zaczęła otwierać oczy.

Zara i Emisja

Eter

Emisja

pokaż schowaj 3 komentarzy

Natalia - Gratuluję kolejnego miotu, na pewno będzie równie cudny jak Zara. Z niecierpliwością czekałam na imiona, jakie Pani nada małym kociętom i nie zawiodłam się, są tak samo oryginalne jak poprzednie imiona :)(ja dla dziewczynki typowałam Euforia).

dzika bestia - Bardzo dziękuję. Euforia było jak dla mnie zbyt optymistyczne.

kasia - Gratuluję zdrowych kociaków!!Nie mogę doczekać się pięknych zdjęć Pani autorstwa. Dziękuję przy okazji,że poleciła mi Pani firmę Rufi.Zakupione u nich legowisko i zabawka -lina z myszkami są naprawdę fantastyczne.Jakość przeszła moje oczekiwania tak więc polecam. Produkty te wyglądają lepiej na żywo niż na stronie:-)Pozdrawiam wiosennie Panią i kociaki!!

CZARY

Już kiedyś pisałam, że Zarcia umie wyczarowywać kociaki. W rodzeniu kociaków przez Zarę na prawdę jest bardzo duży pierwiastek magii- no może bardziej w zachodzeniu w ciążę. Zara z Ulianem miała jakimś cudem bardzo pięknego kociaka Cegiełkę, ale ona chyba próbuje nam powiedzieć, że Ulian nie jest w jej typie (mi się wydaje, że ona kocha tylko Zizoulka). Wszystkie jej randki z Ulianem przebiegają bardzo podobnie: Zara chowa się pod kaloryfer i nie daje do siebie podejść. Ja jestem okropną pesymistką, nie miałam nawet najmniejszej nadziei, że tym razem się udało. A jednak są dwa kociaki. To są właśnie czary…

brak komentarzy

KOCIA MISTRZYNI

Dzisiaj o 4 w nocy Zarcia mnie zbudziła i dała mi znak, że już zaczynamy rodzić.  O 6.20 urodził się (prawdopodobnie) kocurek i o 7.05 koteczka. Zara postanowiła chyba rodzić za każdym razem inną liczbę kociąt. Miała już 5, 3, 1, a teraz są 2 kociaki.  Zara, co prawda rodziła sama, ale jak tylko się oddaliłam od legowiska, to przestawała rodzić i szła za mną. Czyli cały czas musiałam ją głaskać i masować delikatnie po brzuszku i po prostu z nią być. Ale nie za bardzo nadaję się na kocią akuszerkę, bo powinnam była być spokojna, a ja się od razu zdenerwowałam, jak tylko przerwa między kociakami zrobiła się większa niż sobie założyłam. Minęło 45 minut pomiędzy nimi, co jest normą, a ja już zaczęłam ze zdenerwowania szybciej oddychać. Kocurek przez te 45 minut nie ssał mleczka, miauczał i szukał sutka i pomimo, że wkładałam mu go do pyszczka i wyciskałam mleczko zaczął ssać dopiero jak urodziła się dziewczynka. To jest niesamowite przeżycie, ale jest tyle obaw czy wszystko będzie dobrze, czy kotce się nic nie stanie, czy kociaki będą żyły, że bardzo się cieszę, że mamy to już za sobą. Kociaki urodziły się w moim łóżku tak jak Cegiełka, w takim kocim igloo. Kocurek jest większy, waży 113 gr, a koteczka 98 gramów. Na szczęście wszystko jest w najlepszym porządku. Emili koleżanka Paula, nazywa Zarkę kocią mistrzynią i to właśnie jest najlepsze określenie.

pokaż schowaj 1 komentarz

barbara - Gratuluje pani Ewo.Obydwie spisalyscie sie dobrze.Pozdrawiam